Kevin przebywa sam w domu już drugi tydzień, uzależnienie od Internetu, mediów społecznościowych i (w mniejszym stopniu) sportu sięga zenitu. Staram się trzymać (byle jaki bo byle jaki ale jednak – jakby powiedział Wojtek D.) poziom: w przerwach między espn.com i grantland.com posłuchuję (jeszcze nie zasłuchuję się w) BBC Radio 3. Prowadzę też śledztwo serwisów CNN i BBC. W tym pierwszym przeczytałem o pewnym uzbrojonym strażniku pola, na którym leży rozbity malezyjski samolot. Rzuca w kierunku reportera: "Wy jesteście tutaj tylko dlatego, że zginęli Wasi obywatele." To jest zarzut równie absurdalny, co szczery. Wy jesteście z rzeczywistości dobrobytu i nigdy nie zrozumiecie ani mnie, ani pijanego mężczyzny ładującego zwłoki małych dzieci na nie wiadomo dokąd jadącą ciężarówkę. Ten strażnik przecież nie wie co ma robić, bo jego szef nie wie co ma robić. Poza zacieraniem śladów, ale to też łatwo powiedzieć – zabezpieczcie skrzynki, które nie wiadomo jak wyglądają. Przysięgam, że wydaje mi się, że rozumiem tych ludzi. Rosjanie myślę też nie do końca wiedzą co robić: mają problem z określeniem czy rzecz dzieje się na terytorium niepodległej republiki Donbasu (z którą naturalnie nie mają nic wspólnego) czy Ukrainy.
Prawie równo trzy lata temu przez dwa pełne dni byłem z Jackiem W. w Charkowie i wszystko co widzę i słyszę o Rosji i Ukrainie przepuszczam przez filtr obrazów z tamtej krótkiej wycieczki. Potrafię sobie doskonale wyobrazić jedną rzecz. Potrafię sobie wyobrazić, że zewnętrznym obserwatorom, którzy tam teraz są mało co z tego co widzą może pomieścić się w pale.
Tymczasem na fotografii z poniedziałku: Francja pomaga mi nareperować rolki, które w 1994 roku dostałem od Mamy. W nagrodę za przejście z 2 do 3 klasy liceum.
Trzeba się ratować czymkolwiek.Chocby rolkami.ale pisze pan pięknie.
OdpowiedzUsuńPowiedziałabym, trzeba się ratować przede wszystkim rolkami, szczególnie tymi z 1994 roku. uwaga na słońce!
OdpowiedzUsuńa.
Ha! Też mam takie "no nie takie znowu stare" rolki i też za owocne ukończenie 2 klasy LO (hm, Pan nie napisał, że owocne, ale skoro rolki, to nie mogło być inaczej!), tyle, że z 1996 r. :) A już je chciałam na złom. Odszukam! I tylko, gdzie ja taką zdolną Francję znajdę?
OdpowiedzUsuń