is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 24 czerwca 2018

tydzień z piłką nożną

No ciężko się to oglądało. To byłoby wielkie zadanie dla wielkich psychologów żeby spuścić trochę powietrza z tych great expectations. Ale to się już nigdy nikomu nie uda. 
Natomiast to, że jeden z Kolumbijczyków nazywa się Cuadrado i żuje gumę, to akurat mi się podobało. I Basi chyba też.



Parę godzin wcześniej w oczekiwaniu na frytki pod BUW-em pojawiła się płonna nadzieja: niebieskie niebo. Zwiodła nas.

niedziela, 17 czerwca 2018

występy Janki, zawody rolkowe w Wesołej i Iris

Upalny tydzień, przytoczę tylko jedną zlaną potem sytuację z Wesołej, z dzisiaj. Będąc ubrany w rolki bardzo chciałem zwieźć taką ciężką żółtą podstawkę pod tyczki parę metrów niżej. Ruszywszy zorientowałem się (po raz kolejny w swoim życiu), że hamowanie z górki sprawia mi kłopot: już wiedziałem, że nie zatrzymam się tam gdzie planowałem. Przy czym nie chciałem przewracać się na asfalt ani w krzaki, więc zdecydowałem, że dla wytracenia prędkości przejadę się po prostu jak gdyby nigdy nic 300 metrów niżej z tą płytką i wrócę też jak gdyby nigdy nic.
No komedia. I jeszcze jak zobaczyłem jednego – może 10-letniego – chłopca, który szedł z tej górki piecem przekładanką tyłem...
Tymczasem Janka (podobnie jak w piątek w DKR na występie modern jazz!) zdecydowanie stanęła na wysokości zadania i ukończyła zawody na pierwszym, medalowym miejscu. Obok na kocu zawodom bacznie przyglądała się Iris. Kto byłby w stanie coś takiego wymyślić przed faktem, tego można było by posądzić o ułańską fantazję.

niedziela, 10 czerwca 2018

holbex

W tym intensywnie chorym tygodniu dowiedziałem się, że dwóch ojców koleżanek i kolegów Janki z Żabek w młodości wygrało WNBA. Z Holbexem, chyba w 1998 roku. Już nigdy nie przekroczę progów przedszkola w ten sam beztroski sposób.
Tymczasem w NBA, chociaż G-State znowu dokuśtykało do mety, uważam, że game 1 i ten reverse call na Lebronie w końcówce czwartej kwarty to był skandal, period. Ale Stepha kocham miłością czystą, co on komu Bogu ducha winien.


Na tym zdjęciu ze środy zgliszcza byłego wejścia na Lingwistykę. Wprawne oko wyłapie wieszaki w szatni i kantorek ksero. Trochę mnie przymurowało do tych zarośniętych fundamentów jak to zobaczyłem.

niedziela, 3 czerwca 2018

namiot nth-time

Za nami n-te nocowanie w namiocie. Nietrudno zdecydować się na taki krok zostawszy (z okazji dnia dziecka) obsypanym prezentami od babci Magdy. Janka wzięła ze sobą do czytania wielkoformatową „Pod Ziemią, Pod Wodą” państwa Mizielińskich, a Ludwik „Maleńkiego Króla” Taro Miury. A z Arinką przed zaśnięciem zagraliśmy dwie rundy Dixita. Dodatkowo pierwszy raz nie doskwierał (mi, bo innym nigdy nie doskwiera) nocny chłód.
W nocy ze środy na czwartek nocowali (normalnie) Marcin z Martą, Filipem i Frankiem. Jakie szczęście, że we wtorek na promocji w Carrefourze ustrzeliłem dwa szklane bidony po 6zł sztuka. Mogliśmy z okazji dnia dziecka podarować chłopakom szklane bidony plus oligocenkę – co więcej można zrobić?



Chyba tylko to, ale trzeba by się mocno uprzeć.