is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 25 listopada 2012

przepraszam za mięśnie

W sobotę rano zrobiłem 15 pompek, co prawie skończyło się napisaniem czegoś w rodzaju poematu czy odezwy do Basi pt. "Ja skała  przepraszam za mięśnie", ale potem niestety (sadly) popełniłem niezjadalny zestaw warzyw na parze. Miał być na drugie śniadanie, ale tak jak już wspominałem był niezjadalny, atmosfera się oziębiła i został sam tytuł.
Ale weekend był genialniejszy od pompek i warzyw. A zwłaszcza niedziela: genialniejsza i ekstremalniejsza. Otóż ten mały dziubulinek ze zdjęcia poniżej po raz pierwszy w życiu pływał w prawdziwym basenie. Wszystko oczywiście wyłącznie dzięki wrodzonej odwadze rodzonej matki.

Oto bez cienia wątpliwości (hands down) najlepsze zdjęcie rodzinne od  czasu 53. urodzin Magica Johnsona. Czas i okazja: 23 listopada 2012, III warsztaty Marz Kartkę. Czapki z głów dla Fiedersa, który zmienia ten padół na lepszy. Autor zdjęcia: Grzegorz Stykowski, fotograf uwieczniający zmiany.

niedziela, 18 listopada 2012

no bending backwards

Sobota była wyjątkowa. Chodzi o tę starą prawdę o spędzaniu czasu z ludźmi, z którymi ma się ochotę go spędzać. Mimo młodego wieku już wiem, że warto stawać na głowie (bend backwards), żeby to robić. A że wczoraj obyło się bez stawania na głowie, to i radość większa. Wyliczam chronlogicznie, od otworzenia oczu wczesnym rankiem: Basia, Janka, Michał, Mateusz, Maria, Marta, Marcin, Filip, Ludwik, Jola, Staś, Franek, Michalina, Zuzia. Na większości z nich udało mi się nawet wymusić obejrzenie poniższego filmu, co uczyniło ten dzień, co ja mówię, weekend, jeszcze piękniejszym.
Zagubienie i osłupienie otoczenia spowodowane nietypową sytuacją: to działa na moją wyobraźnię i poczucie szczęścia w sposób bezpośredni, niewytłumaczalny. Na leczenie jest za późno. Może i dobrze, bo nie byłoby tanie.

niedziela, 11 listopada 2012

wysypka z podniecenia

Godnym wzmianki narodowym akcentem naszego (Janki, Rońki i mojego) porannego przemarszu alejką rolkarzy na Polach Mokotowskich była strzałka z napisem "Biblioteka Narodowa". Nie ulegliśmy emocjom i szliśmy równym tempem do celu, czyli domu, przez działki i (już naprawdę ostatnie) winogrona.

Ja uległem emocjom w tym tygodniu tylko raz, w czwartek, w czasie czytania wywiadu z Maciejem Stuhrem w Dużym Formacie. Wydaje mi się, że to jest klasa światowa jeżeli chodzi o mądrość i wrażliwość. Z okazji Dnia Niepodległości wszyscy powinni zobaczyć film Pokłosie (o którym już tu pisałem) i przeczytać ten wywiad.
Tymczasem za oceanem: porażka Mitta to najlepsze co mogło przytrafić się republikanom, napisała w środę sz.de. Z wielkiej łaski zgodzę się z tym, bo to co on ma/miał “na” Obamę to jest jakby powiedziała jedna z moich nauczycielek na studiach “herzlich wenig”. Druga z palących kwestii zagranicznych jest taka, że Nowy Jork zaczął sezon od czterech wygranych, a Houston... szkoda słów. Mam dreszcze i wysypkę z podniecenia na całym ciele jak myślę, że turek Ömer Aşık wychodzi jako pierwszy center.




To coś wystającego ze śniegu nie jest z Turcji, ani nie nazywa się Ömer Aşık. Zagadka: co to jest?

niedziela, 4 listopada 2012

intymne zwierzynia

Ostatni spacer wakacji wiódł przez Zwierzyń, dlatego zdecydowałem się na coś w rodzaju intymnych zwierzeń. Otóż w Zwierzyniu wpadliśmy na dzikiego indyka i Basia celnie wypunktowała, że mamy do czynienia z sytuacją indor outdoor. 
Mam nadzieję, że to zwierzenie nie jest oznaką kompletnego zezwierzęcenia. 
Z kolei ja na widok uli w drodze ze Zwierzynia do Myczkowców uświadomiłem sobie jak niemożliwe jest życie Urszuli i Ulricha. Ktoś może powiedzieć:
- Widziałem ule. (Ula myśli, że ją widział)
Albo:
- Ładna perspektywa uli. (Ulrich myśli, że ona chwali ich wspólne widoki na przyszłość)




To jest właśnie taki ładny widok uli w Uhercach Mineralnych po drodze nad wodospad oraz cmentarz żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej, 31 października 2012.