W sobotę wieczorem po kąpieli ruszyliśmy z Basią i śpiącą Janką nad Wisłę. Co ta Wisła ma do zaoferowania to się normalnemu człowiekowi z wiadomo kąd w głowie nie mieści: mosty, pociągi, Stadion Narodowy, balon Orange, ludzie tańczący na barce... i to wszystko w środku nocy! Właśnie plus minus do jej środka rozmawialiśmy i pękaliśmy ze śmiechu ze znajomymi Basi z Lameli: Przemkiem, Asią, Martyną i Maćkiem. Było bardzo fajnie, chociaż przypłacił to człowiek półżywą niedzielą of course.
Ale chciałem tu w dwóch słowach opisać inne sobotnie zdarzenie: otóż w miejscu o nazwie Vege Miasto na Chmielnej (tam odpoczywaliśmy i jedliśmy po porządnej sesji sprzedażowej SISS na Szpitalnej) dosiadł się do nas Teodor z Sochaczewa w trykocie Wallabies, były reprezentant Polski do lat 21 w rugby. Pił piwo Królewskie i był cały w tatuażach, dlatego Jance zajęło chwilę oswojenie się z nim i obdarzenie go w końcu uśmiechem. Ja z Basią (głównie ja) byliśmy w niego wpatrzeni jak w obraz, od razu napomknęliśmy, że Basia grała w Irlandii w tag rugby, co chyba mu się spodobało. Chociaż tak naprawdę nie dał tego po sobie poznać. W rewanżu opowiedział nam w każdym razie jak się słucha hymnu przed meczem z Niemcami w mistrzostwach Europy U-21. Ja miałem ciarki i łzy, ale to mnie już nie dziwi, bo ja jestem rozchwiany w tych sprawach. Janka zresztą też go dosyć uważnie słuchała. I jadła makaron.
I tak dowieźliśmy ten ambaras do niedzielki wieczorem. Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować Bułce i Spółce tego, że dowiozła swoje naprawdę smaczne istnienie do pierwszych urodzin, na które dzisiaj też jakimś cudem dotarliśmy.
Powiśle mówi dobranoc tylko Polakom, całej reszcie chłodne good night.

Dla Janeczki to szybko będzie normalka, albo jak to będą nazywać za jakiś czas. Mnie nadal tatuaż będzie się kojarzył z "... i tylko mi Ciebie brak, Ciebie brak w tym więźniu...
OdpowiedzUsuń"