W piątek Mama kupiła mi dwa kitle i dwa stetoskopy w sklepie Ordynator, czym udowodniła, że jakieś byle jakie bo byle jakie ale jednak resztki miłości dla mnie ma.
Tak nam się zdarza zasnąć. Ale nie w ten weekend, bo w ten weekend zaharowałem się na śmierć w słynnym Instytucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz