"Hej, ciekawe w jakim klubie gra dzisiaj David Trezeguet?"
zapytałeś/zapytałaś ni stąd ni zowąd dziś po południu swojego psa. Wiem,
że po to czytasz r-town report, żeby tego typu pytania nie dręczyły Cię
długo. Otóż francuski napastnik argentyńskiego pochodzenia David
Trezeguet od prawie pół roku jest piłkarzem River Plate Buenos Aires.
I płynnie wlewam się przez lufcik na rocznicę komunii Tosi. Jedna z pieśni na poświęconej jej (tej rocznicy) mszy zawierała słowo "komunista" ("komunista ł się cud"). Spostrzegawczość i zdolność koncentracji to są moje cechy, choć tylko w niektórych, niestety z góry nie wiadomo których, okolicznościach.
Dzisiaj uaktywnił się konkretnym wpisem Francuz. Jak mówię konkret, to chodzi mi o to, że jest temat i spójność, nazwijmy to sobie coherency, i że jest to warte wgryzki.
A dla kochających ballparki New Jersey polecam tę perłę z 6 milionami obejrzeń. W r-town na boisku szkoły podstawowej nr 10 powstają (już są prawie gotowe!) absolutnie fantastyczne, dwa nowe (niem. funkelnagelneu) boiska do koszykówki. Za to też kocham. I maj, i r-town, i żonę. I najbardziej ze wszystkiego na świecie Matkę!!!
I jeszcze dopisek poniedziałkowy, bo mnie to w drodze do pracy w oczy zakłuło po raz kolejny:
Napis z (trzech stron?) dworca Warszawa Centralna (czcionka 5000, widoczny z księżyca): "Feel like at home" (w wolnym tłumaczeniu: "Witamy w Radomiu", przepraszam Radom) jest straszny. Nie wiem jak można sobie pozwolić na taki copywriting. Można przecież różnie:
"Feels like (at) home" - problem w tym, że dla zachodnich ptaków it (more than likely) doesn't.
"Make yourself at home" - to jednak trochę niebezpieczne. Taka zachęta dla szacownych gości żeby rozrabiać "jak w domu".
No i moim zdaniem najlepsze:
"Feel at home" - od "make yourself at home", ale mniej się podkładamy. W sensie: czuj się jak u siebie: jesteśmy mili i gościnni.
No jestem zbulwersowany tym obecnym napisem. Chociaż może przyjadą sami rosjanie (plus krajanie) i będzie bez różnicy.
Sam zrobiłem to zdjęcie podczas obchodów Dnia Matki i choć można mu zarzucić nieostrość, to uważam je za dobrą reprezentację miłości wczorajszej uroczystości. Gdyby nie najtragiczniejsze w historii rozdanie scrabbli... Tymczasem sztuka "Matka Polka Terrorystka" jest genialna. Jeżeli będą ją grać w teatrze niedaleko Ciebie: rzuć wszystko i idź. To mądra i naprawdę dowcipna rzecz. Zwłaszcza mężczyźni powinni ją obejrzeć. Może obudzić się w nich wewnętrzna matka, jak napisał godzinę temu mąż autorki, Jacek Wasilewski.

Fajne zdjęcie, fajna gra w scrabble. Tylko ten Twój pies biedny trcohę... ;)
OdpowiedzUsuńJak już błądzić... to w DUŻYM FORMACIE...
OdpowiedzUsuńale mnie wzruszyłeś...mama
OdpowiedzUsuń