To okrągłe w swym okrucieństwie zdanie pochodzi z sz.de i dotyczy polskich reperkusji ("Who you gonna tell when the repercussions spin?" – kto zgadnie kto tak śpiewał?) meczu Polska – Czechy. Wasz opiniotwórczy r-town report nie byłby Everestem myśli krytycznej Rakowca, gdyby nie podzielił się z Wami swoją osobistą niedzielną opinią. Otóż ze wszystkich zestawów ludzkich, które w ostatnich 10 latach reprezentowały Polskę na ważnych mistrzostwach piłkarskich, ten miniono-wtorkowy i wczorajszy zasłużył chyba na łut szczęścia najbardziej, a go nie dostał. W każdym razie jakiegoś koszmarnego lenistwa w tych meczach nie widziałem, nie czuję żeby ktoś mi przyniósł wstydu, więc schluss, koniec tematu, nie będę go wałkował jak Val Kilmer. Zabrakło im tego łutu i jakiegoś instynktu cichego zabójcy a la Kevin Durant. Kevin nie dopuści swoich chłopców do takiej tragedii, zapiszcie w swoich sercach moje słowa już dziś.
Nadmienię jeszcze przed snem tylko tyle, że w piątek byliśmy na premierze "Zbrodni z premedytacją" w Teatrze Polonia. Wojciech Malajkat jest wspaniały, a ja jeszcze bardziej się rozanieliłem nad tym wszystkim, kiedy uświadomiłem sobie, że ja tę historię przeczytałem kiedyś własnymi oczyma w zbiorze "Bakakaj i inne opowiadania", który Basia dostała od swojej Babci na gwiazdkę.
Oblicza rozpaczy na słupach: ludzie wyprzedają rzeczy, które jeszcze wczoraj wydawały się mieć jakąś ("byle jaką bo byle jaką, ale" jakby powiedział Wojtek) wartość dla Polski.

Ładnie napisane!No i jest co kupić...
OdpowiedzUsuńTeż uważam że nie ma wstydu z piłką.
Kocham jak dawniej- tajemnicza wielbicielka.
Kupmy park! Co do zagadki to dość dziwne mam dwa typy. Bo chyba Lauren Hill, ale też mi świta że może Rage Against the Machine. Strange
OdpowiedzUsuńTak, L. Hill, bardziej niż gratulacje to podziękowania za wzięcie udziału w zabawie!
Usuń