A ja, cool mr minty-freshy-fresh, przeszywam go wzrokiem i mówię: “Nie będę po nim płakał.” A mój wzrok dodaje: “Zanotuj to, jestem świetny, studiuję Fi-lo-zo-fię na pierwszym roku, nie będę po nim płakał.”
Jak możecie się domyślić chodzi mi o wypowiedź Marcina Gortata o odejściu Steve’a Nasha do Los Angeles. Przy całym szczerym podziwie dla umiejętności i kariery najlepszego polskiego koszykarza, odnoszę wrażenie, że ma on skłonności do swego rodzaju krzyżówki dyrdymalstwa i zarozumialstwa. Nie chodzi o brak płaczu po odejściu kolegi rzecz jasna, tylko o ton... . Niech on po prostu znajdzie w sobie trochę rozwagi i umiaru, a w sercu litość dla moich zszarganych nerwów.
Świat – tak, świat – stanął na głowie. LA (nie wierzę, że to piszę), Houston i Minnesota, to jest ta trójka za którą polecam ściskać kciuki w przyszłym sezonie: polecam wszystkim, którzy mają w sercu resztki bo resztki, ale jednak miłości.
Dodaję jako bonus następujące słówko, które wpadło mi w oko w tym tygodniu:
Bruit (about) – wieść, wrzawa, szmer (w thesaurusie: rumour, report).
I na koniec upalnych wynurzeń: Bigband Jazzowy NDR (Radia Północnych Niemiec), który zagra na koncercie Stańko+, 11 sierpnia w Gdańsku. Bardzo dobrze radzą sobie z grą na swoich instrumentach, dlatego warto przyjechać do Gdańska i ich posłuchać. Fot. Steven Haberland

Staram się nie plakać z byle powodu, czekam na wieści szmery i wrzawę.
OdpowiedzUsuńNo i M I M O W S Z Y S T K O przepadam za autorem tego bloga-M
nie wiele rozumiem, na koszykówce znam się tylko tyle, że jak idę na rolki na boisko to się trochę boję piłki. Ale wpis zdobywa kolejną sprawność Trzy PIÓRA!
OdpowiedzUsuńa.
bardzo dziękuję za komentarz a., każda sprawność przyznana nawet na wyrost cieszy w tym upale.
UsuńNie mogłem się domyślić. Tym niemniej wietrzę w tej wypowiedzi URAZ.
OdpowiedzUsuńNash chyba raczej nie dzielił sie z Gortatem tajemnicami mistrzowskiego rzemiosła chętnie... Może oblewał go złośliwie na kolejnych kolokwiach?
kibicowanie "lejkersom" czyli zesplowi KB to akt porownywalny z opuszczeniem lazienkowskiej w kierunku RTS w lodzi... zdrada Poszko... odbiore Ci legitke
OdpowiedzUsuńNie mam siły ani do Łazienkowskiej, ani do RTS, po prostu jestem za bardzo wykończony na te klimaty. Odbioru legitymacji też mogę nie przeżyć, więc pomyśl o pick-and-rollach typu Nash i Gasol, Gasol i Nash, może przejrzysz na oczy i zostawisz jedyny dokument "co ma jakiś większy sens", jak śpiewali Lady Pankowcy, w spokoju szuflady r-town.
OdpowiedzUsuń