is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 17 listopada 2013

listopad potrafi mieć świeżość

Sezon NBA trwa już trzy tygodnie, a ja jeszcze nawet nie drgnąłem w spazmie. Dzisiaj do protokołu klecę tylko dwa słowa: Kevin Love. Byłbym skłonny nakłonić całą rodzinę (łącznie z Rońką) do przeprowadzki do Minneapolis, Minnesota, USA, gdyby Kevin nagle do mnie zadzwonił i powiedział: wsiadaj w samolot, potrzebujemy Cię. Powiedziałbym mu: idę za Tobą w ogień artyleryjski, bez kamizelki kuloodpornej.



Dowodem na to, że listopad da się lubić jest zdjęcie Basi z minionego poniedziałku. Należy je (listopad, poniedziałek) tylko podchodzić z rana, na spokoju, na niewzburzone wody. I nie wolno samemu wzburzać się z powodu byle draki.

4 komentarze:

  1. Rześka świeżość. Chwała porannym ptaszkom

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jednak prosiłabym,żeby z kamizelką.A listopad tam na tej trampolinie i w słońcu...do pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem tylko w jaki sposób z równiania listopad+świt wyszła świeżość, no ale nie da się ukryć. z wyrazami pozdrowień
    a. czyli jakiś wrześniowy wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak zwykle z poślizgiem, ale nie mogę się nie zgodzić... Za Kevinem na koniec świata! Love.

    OdpowiedzUsuń