is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 12 lipca 2015

bezwarunkowa kapitulacja

Miniony tydzień i pechowy pobyt Franka w szpitalu utwierdził mnie w przekonaniu, że sport od pewnego momentu w życiu jest zdrowy pod jednym warunkiem: że się człowiek nie przewraca. Uruchomiona lawina wydarzeń prowadzi do trudnego pytania, muszę je zadać: jak w (pewnie nie tylko) naszym kraju do zdrowia dochodzą ludzie, którzy nie mają znanej i lubianej mamy?



Tymczasem w Wielkopolsce: ciocia Tosia całująca Jankę w czoło. Ulotność uchwyciłem spod łokcia, na kocu (nie kacu) pod drzewem.

3 komentarze:

  1. Wpis niby nic (nie lekceważę stanu zdrowia brata - bynajmniej! niech do sił wraca!), ale ważny, bo: słabo sobie radzą, oj, słabo, a raczej nie oni (poszkodowani potrzebujący pomocy), a służba Zet sobie z nimi bardzo słabo radzi, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekcja pokory, nawet z mamą. Aaaale już w domu i z ręką!

    OdpowiedzUsuń