is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 29 maja 2011

r-force town

A raczej Air Force One, który wylądował na Okęciu w piątek. Nie zgadniecie o jakie osiedle otarł się Barack Obama przejeżdżając z lotniska do centrum. Znużony lotem i załamany porażką swojego Chi-town z tymi demonami z Miami sunie limuzyną po Żwirkach, mija Racławicką, odwraca głowę w prawo i myśli:
- Jaki ładny park. Może jakiś grzeczny piesek chodzi tu czasem na spacery?
(Rońka na kanapie merda ogonem przez sen).
Pytanie do pretensjonalnego Żoliborza, zaspanej Saskiej Kępy: a co wam udało się ugrać na wizycie prezydenta? Podczas gdy ziemia r-town nosiła naszego gościa i setki policjantów...  Zresztą: kto wie czy nosiła. Może, jak to w maju, orszak Obamy unosił się parę centymetrów nad asfaltem przejeżdżając obok całujących się na Polach Mokotowskich par? A może prezydent tego akurat w ogóle nie widział, bo w tym momencie przyszedł meldunek z Pentagonu:
- Mr. President, po lewej Wydział Geologii UW.
- Spectacular. Lovely job, gentlemen. Tym samym rozpracowaliśmy ich najmocniejsze punkty.
Rońka ziewa znudzona: wie, że już nie o niej mowa. Wie, że to koniec wiadomości osiedlowych.
Podobno nawet czołowi politycy CDU przyznają, że w Niemczech “msza dla energii atomowej została już odśpiewana” (niemcy mówią też w takich sytuacjach, że “żółty ser został już zjedzony”). Przyznają, choć domyślają się ile to będzie kosztowało. Tym bardziej trudno w to uwierzyć.
Wczoraj u Marcina i Marty obejrzeliśmy finał Ligi Mistrzów FC Barcelona – Dolcan Ząbki. Ani gospodarze, ani Barcelona (niby tacy złodzieje-czarodzieje), ani tym bardziej Dolcan, nie zdołali zapobiec zaśnięciu Basi.
Dzisiaj po kościele (w tym miejscu ważna kościelna informacja dla wiernej czytelniczki: na Bielanach ruszyło jerzykowe obserwatorium) zaszczyciliśmy swoją obecnością kino Muranów. Argentyńsko-francuski film “Puzzle” (Rompecabezas, 2009) jest wspaniały, brak słów.

I jeszcze fotografia Basi, kolejna z serii iphone hipstamatic. A na niej legendy Citibanku na 30-tych urodzinach Barrego w piątek. Widoczny z lewej strony Janek to już na dniach (jeśli nie już) ojciec Julka, swojego drugiego synka. W rękach trzymamy forpoczty kupionych przez niego na allegro prezentów dla solenizanta: m.in. winyl-płyta K. Krawczyka z 1981 roku. Czytaj: niezbędnik przyszłego obywatela RP (pierwszy, nieposiadający się ze szczęścia, z prawej).

2 komentarze:

  1. I JA BYM ZE WSTYDEM ZASNĘŁA , JAK BASIA.PODOBA MI SIE ZE NIE MACIE TELEWIZORA I CHODZICIE 'NA NIĄ' DO KOGOŚ.ZASPANE PĘCICE .
    PS DO JERZYKOW ZAJRZAŁAM Z CHĘCIĄ .KINO MURANOW TO MOJE ULUBIONE KINO,FAJNIE ŻYJECIE.

    OdpowiedzUsuń
  2. To już któraś próba zamieszczenia komentarza... te URL to co jest?

    OdpowiedzUsuń