Basia zaczęła pisać bloga, który od mojego będzie różnił się brakiem ślepej miłości (o ile blog może kochać... mój może) do Billa Simmonsa oraz jasnością przekazu, której (jasności) i którego (przekazu w ogóle) już jej zazdroszczę. U niej będzie jaśniej, to jest raczej pewne (ang. safe bet), dlatego polecam z całych sił. W poszukiwaniu treści na nasze blogi (przy czym tematem Basi jest uprawianie sportu z takim malutkim Klopsiduszkiem jak nasz) wybraliśmy się wczoraj pod dom na biegówki. Trochę się istotnie poślizgaliśmy, ale my wiemy co to umiar i już po pół godzinie byliśmy przed telewizorem u babci Doroty żeby w cieple i na żywo obejrzeć zjazd mężczyzn w Kitzbühel. Matko, to jest naprawdę mocna rzecz. W każdym razie wolałbym przeżyć ten zjazd (w sensie oglądać go z trybun!) niż np. przeżyć Sylwestra miejskiego na Placu Konstytucji.
W Kitzbühel realizator zaczyna od pokazania publiczności. A tam Niki Lauda, Felix Baumgartner, Arnold Schwarzenegger. Wydawało mi się, że widziałem też Pirmina Zurbriggena. Refleksja polskiego komentatora Eurosportu : "Myślę, że pojawi się tu jeszcze kilku świetnych, znanych ludzi."
Wszystko było w tych zawodach imponująco-przerażające. Jankę najbardziej zatkało kiedy Włoch Peter Fill zrobił salto do tyłu (niem. er hat sich rückwärts überschlagen). Piszę o tym tylko dlatego, że nic złego mu się nie stało. A nic się nie stało (chyba tylko) dlatego, że to salto było pełne, wylądował w (jedynym) w miarę bezpiecznym momencie. W każdym razie you wouldn't read about it, jakby powiedział mój przyjaciel Will Connor.
Po emocjach w telewizji wyszliśmy na górki przy Korotyńskiego zobaczyć się z Barrym, moim kolegą z Citibanku, któremu właśnie urodziła się druga córeczka. Wręczył mi w ramach dowcipu taką gratiskę od naszej korporacji. Ja nie dałem po sobie nic poznać, ale oczywiście się wzruszyłem. Możliwe, że to wzruszenie było spotęgowane tym, że Peter Fill się ani nie zabił, ani nie osłabił.
Kolega z Citi Banku kolegą. Janeczka od wczoraj ma kuzyna Gabriela 2,650 w kilogramach i 47 cm długości.Zdjęcia w drodze, a długa to droga spod Mediolanu
OdpowiedzUsuńWiem! Już wysłaliśmy smsa z gratulacjami! Niech żyje Gabriel!!! Od teraz Janka to tak zwane old news!
OdpowiedzUsuńotóż to.Najwyższy czas na te boskie drobiazgi!Cieszę się że i Basia zaczęła pisać. Janka sobie kiedyś poczyta...całuję narciarzy!
OdpowiedzUsuń