Trzy sprawy, pierwsza: dlaczego espn.com, tradycyjnie poświęcający dużo miejsca problemom Los Angeles Lakers, nie przytacza ani pół słowa co o kryzysie swojej drużyny myśli Metta World Peace? Otóż już mówię dlaczego: Metta World Peace to nie jest jakiś wodzirej od pięciu boleści. To jest twardziel i nie będzie się rozmieniał w tę operetkę mydlaną, komentował, rozwadniał, rozdrabniał, po co to komu? To jest oczywiście tylko moje przeczucie, szósty zmysł, nigdzie tego nie przeczytałem, intuicja mi to podpowiedziała. I wreszcie: nie zgodzę się z tym Simmonsem po raz pierwszy w życiu: oni mogą jeszcze zagrać w playoffach.
Druga sprawa: album "Parachutes" (2000) zespołu Coldplay to dzieło sztuki. Słuchamy go z Janką przyjmując witaminy D i K i myślimy: co za życie.
Trzecia sprawa to moje słówko tygodnia, czyli unabdingbar (nieodzowny). Chciałem, żeby Francuz użył go przy okazji swojej niedawnej wizyty w fabryce nart Atomic, ale zapomniałem mu o nim powiedzieć, więc pewnie nie użył. Słowo jak dzwon, a teraz przechodzę do tego właśnie co jest nieodzowne i o czym nuszę napisać:
To zdjęcie nie przedstawia jakiegoś dzieła Michała Archanioła tylko prawdziwego człowieka, czyli wspomnianego tydzień temu w komentarzach, urodzonego 28 stycznia 2013 roku – nie gdzie indziej tylko we włoskim Milano – kolegę Janki, Gabriela. Dopiero wczoraj go zobaczyłem (na fotografii) i się wzruszyłem na śmierć, bo moja siostra cioteczna też się trochę wyczekała na takiego findipluszka. Gratulacje raz jeszcze od nas, ludzi śniegu z r-town, Polska.
Gabriel jest wspaniały, Janka bardzo pozdrawia tego maluszka!
OdpowiedzUsuńI cioteczna babcia pozdrawia tego maluszka findipluszka!I jego rodziców z Milano!
OdpowiedzUsuńNie użyłem, będę musiał tam wrócić chyba...
OdpowiedzUsuń