is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 23 marca 2014

z więzienia

Sobota 22 marca 2014 roku w Warszawie czyli niemal bezwietrzne dwadzieścia parę stopni w słońcu. Spędziłem kilka godzin zewnętrznych z J., z czego większość na placu zabaw i działkach, i muszę powiedzieć, że wszyscy napotkani ludzie wyglądali tak, jakby ich właśnie wypuścił z więzienia i ułaskawił Putin. Jakby im przebaczył i zapomniał. Porozbierani, odpalają grilla, sprzątanie plus krzątanina. Tu jacyś pseudo-młodzi słuchają Pink Floydów, inni palą trawę (i stare liście), ktoś narzeka że nie ma hamaka. Przekrój i przegląd wiekowy, człowiek człowiekowi zdecydowanie mniej wilkiem spode łba. Cały weekend napławił (od „nabawiać“, „pławić“ i „napawać“) nas nadzieją, że J. w przyszłości nie będzie miała alergii ani na koszykówkę (w sobotę grała z dziadkiem i z wujkiem!), ani na kolarstwo (niedzielna wycieczka w siodełku za mamą na Starówkę i z powrotem), ani do teatru małego widza (po to ta wycieczka). Zdjęcie postaram się wykombinować jutro. Może będzie dotyczyło wielkiego świata sportu, żeby nie pokazywać się wyłącznie z zaściankowej, ograniczonej czterema ścianami domu rodzinnego strony.

Jest już jutro. Oto David Pellom z Memphis i Przemek Karnowski (rocznik 1993) z Gonzagi, 8. lutego 2014 roku. Gonzaga przegrała wczoraj z rozstawioną z nr 1 Arizoną, ale mówię Wam, ten Przemek wstydu ani sobie ani Polsce nie przynosi. Zdjęcie zrobił Joe Murphy.

2 komentarze:

  1. Tak ja się nie znam na sporcie w którym piła i kosz mają wielkie znaczenie, to ludzkie pojęcie przechodzi. a.

    OdpowiedzUsuń