Mój grafik basenowy uległ modyfikacjom z powodu opisywanych niżej podróży po Polsce. Dlatego po raz pierwszy od dłuższego czasu poszedłem pływać w sobotę po południu. Tłok i walka. Co gorsza, przedstawiciele klubu Meduza, którzy rano mają zarezerwowane dwa tory, wczoraj byli po prostu wymieszani z nami – tłumem niedorajdów. Meduzowcy mają po kilkanaście lat, pływają jak ryby, wykonują na przykład coś co przypomina wierzganie pod wodą – po prostu serce pęka od patrzenia na to.
Reasumując: 1. wczoraj byłem na basenie; 2. popozderzałem się z innymi użytkownikami basenu; 3. Meduzowcy patrzyli na to z politowaniem.
Clarín.com donosi dzisiaj, że do Argentyny emigruje ostatnio około 1200 Hiszpanek (i Hiszpanów) miesięcznie. Mają średnio od 25 do 35 lat, są wysoko wykwalifikowani, ale w Hiszpanii – z powodu kryzysu w Europie – stracili pracę. Tym samym są trzecią co do wielkości grupą imigrantów nie-latynoskich w Argentynie. Pierwszą są Chińczycy, drugą Amerykanie. I jeszcze ciekawsza wiadomość: wcale nie jest im (tym Hiszpankom i Hiszpanom) łatwo dostać pozwolenie na stały pobyt w Argentynie. Mój kolega William Connor skwitował by te argentyńskie informacje tak: Well, you wouldn’t read about it, would you?
To jest ciekawe historyczne zdjęcie z naszego archiwum. Miejsce: byłe mieszkanie Basi przy ulicy Skorochód-Majewskiego. Czas: 1. lipca 2004. Przedmioty na podłodze: deska i żagiel taty Basi, pożyczone na jedną z naszych trzech słynnych akcji weekendowych tamtego lata pod kryptonimem "Morskie wilki sztormu się nie boją."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz