is a free-flowing monologue that occasionally touches on mature subjects (B. Simmons)

niedziela, 4 marca 2018

Bad Gastein

W Bad Gasteinie można się bez pamięci w nartach (Ski) Amade (o ile oczywiście „Amade” oznacza „zakochać”). Przekonałem się o tym oraz o tym, że na nartach z dziećmi dobrze jest często wypinać się z nich i bawić w śniegu. Utwierdziłem się, że z 10-tek tysięcy dostępnych km tras zawsze wybiorę ski cross i slalom ponieważ drzemie we mnie niestety duch przygody.







Doskonałe towarzystwo w Bad Gasteinie. Wraca całe, już od jutra z powrotem w swoich domach i pracach.

niedziela, 25 lutego 2018

niedziela, 18 lutego 2018

relaks w hotelu

W czwartek relaksowałem się w miłym towarzystwie w hotelowej saunie by już w piątek zjechać z tegoż hotelu do dworca kolejowego w śmieszne 30 minut przy minimalnym uszczerbku poślizgu. W Szwagropolu miałem cztery minuty zapasu, czyli też nie bez klasy. Na szkolenie w pracy zdążyłem nieco przypadkiem, a po południu ucieszyłem się (odruch bezwarunkowy) zobaczywszy rodzinę.



Nie wiem kto wymyślił życie, ale wykonana robota nie zostawia too much room for improvement.

niedziela, 11 lutego 2018

kalesony one

Nie widziałem jeszcze w Tatrach takiej ilości śniegu jaką widzę dziś, ale znowu aż tak wiele razy w nich nie byłem. Teraz jestem w nim (śniegu), otoczony nim, otoczony ponadsmogową poświatą i ciszą, której za sekundę (już idą dzieci) nie będzie. W smogu zostawiłem własne skarby, ułożywszy uprzednio życie im i 15 innym osobom tak, żeby pasowało do mojego.




Ale spokój to tutaj jest, tego nikomu nie można odmówić.

niedziela, 4 lutego 2018

applaus, applaus

Ustawa IPN. Trudno wyobrazić sobie coś równie durnego. Co kogo obchodzi co ktoś pomyśli za granicą? Nic. A tu, myślę, nie przegrają żadnych wyborów do końca świata. Nawet bez sądów!! Polacy zjednoczą się w walce z pomówieniami żydowskiej, amerykańskiej, ukraińskiej – każdej! – sekty. To wszystko jest tak dalekie od II wojny światowej i zagłady, za to bardzo bliskie szatanowi, który dziś sobie chodzi po ulicy. Przesmutne to jest po prostu.
Wczoraj za to na szkoleniu (czy tuż przed właściwie) odkryłem ładną piosenkę (Applaus, Applaus – chyba dla ustawy IPN napisał ją niemiecki indie-rockowy zespół Sportfreunde Stiller). Myślałem, że odkryłem jakąś nowinkę, a tu niespodzianka: istnieją od 1996 roku. 




W poniedziałek przed blokiem Janka uratowała przed zaginięciem rękawiczkę Arinki. Remarkable, bo rękawiczka od kilku dni nie niepokojona przez nikogo leżała w topniejącym śniegu.

niedziela, 28 stycznia 2018

Ludwik w Biedronkach, tydzień 1

Cechowała go dzielność i samodzielność. Podobno przedkładał zabawki nad integrację. Na przerwach smogowych na zewnątrz okazywało się, że posiada soft spot dla własnej siostry. Jakiś nazwijmy to: kącik w sercu.



Piątkowa wspólna drzemka została minimalnie skrócona wywrotką wózka przed Żabką, ale szampański, przedweekendowy nastrój nie wywrócił się ani nie zmącił.

niedziela, 21 stycznia 2018

nieugięty uśmiech

Po przechorowanym tygodniu na obozie mam następujące przemyślenie: chory człowiek, który nie ma wyjścia i musi wyczołgiwać się na narty nie może mieć zbyt wysoko postawionej poprzeczki jeśli chodzi o minę. W sensie, wymaganie od niego/niej uśmiechu jest zbrodnią.
Nie dałem się i nie uśmiechnąłem ani razu. Wszystko co się w tym stanie robi ogranicza się do ograniczania strat: damage control all day baby. Jako bonus w poniedziałek odeszła Dolores O'Riordan, jakoś nie postawiło mnie to w sekundę na nogi. Zmywając naczynia przesłuchałem dziś (już nad własnym, nieaustriackim zlewem) całej płyty No need to argue, no nie da się nie wzruszyć. Przy czym teraz dodatkowo wzrusza mnie (nie słyszany wcześniej) irlandzki akcent.



Dla sprawiedliwości: piątkowe zawody były bardzo udane i Janka bardzo szczęśliwa, więc nie będę się chlastał.